
|
|
Koniec
marca 2002. Jeden z dalszych wyjazdów. Ze Szczytna do
Ahrensburga jest prawie tysiąc kilometrów. Do Berlina
jechał ze mną kolega z rodzinę maluszkiem, potem rozdzieliliśmy
się on do Bilefeld ja do Ahrensburga. Przed wjazdem do
niemiec zgubiłem tablicę rejestracyjną, nikt nic nie zauważył,
na miejscu dorobiłem drugą. Pokonałem tą trasę w 15 godzin.
Troszkę zmarzłem, na autobanie łapałem się tirów i ciągnięty
przez nie pozwalałem rozgrzać się moim zmarzniętym kościom,
osiągając czasem niezłe prędkości, nawet powyżej junakowych.
Jak widać ma zdjęciu jeszcze nie zaczęła się wiosna..
Wracając złapał mnie deszcz ze śniegiem i nocowałem w
lesie przy ognisku
Latem pojechałem jeszcze jeden raz ale już wolniej i z
koszem
|