Czytając instrukcję junaka czy jakiś opis zastanawiasz się gdzie jest ten amortyzator w przednim zawieszeniu. Jak się rozbierze przednie zawieszenie nie znajdzie się nic przypominającego amortyzator. Ale on tam jest. Jest to bardzo prosty w działaniu i konstrukcji, zbyt prosty, moim zdaniem, ale nie można zbyt wiele wymagać od motocykli z tego okresu. Zasada działania jest bardzo prosta. Między tulejami prowadzącymi, przy ruchu dolnej rury względem górnej, powstaje wolna przestrzeń (B na rysunku 1), która napełniana jest olejem, dzięki tworzącemu się tam podciśnieniu. Olej ten dostaje się przez dwa otworki w goleni. Opór, który stawiają otworki przepływającemu olejowi tłumi nam ruch w dół (dobicie). A w drugą stronę podobnie: teleskopy rozsuwają się i olej, który dostał się w przestrzeń między tulejami musi gdzieś się wydostać. Powinien cały przecisnąć się przez otworki w goleni tłumiąc jednocześnie odbicie. W praktyce jest jednak troszkę inaczej. Przedostaje się on pod simmering i nawet jak on jest w dobrym stanie olej powoli ucieka przez gwint, a po jakimś czasie przedostanie się przez simmering (to tak na marginesie).
Aby amorki przednie nie ciekły nie wolno dopuścić do tego by olej miał możliwość przedostawać się przez gwint. W tulei robimy rowki na oringi: jeden wewnątrz od góry, (ja bym dodatkowo założył teflonowy pierścień) drugi na dole na zewnętrznej średnicy, a simmerimg niech pracuje jako zgarniacz oleju z jednej i kurzu z drugiej strony (czasem warto założyć dwa złożone plecami do siebie, ja mam dwa z podwójną wargą ). Simmeringi w przednim zawieszeniu junaka to zwykłe simmeringi, one są przewidziane do uszczelniania wałów obracających się a nie wykonujących ruchy posuwisto-zwrotne, więc dosyć szybko ulegają zużyciu, może uda znaleźć się jakiś odpowiedni zamiennik.
Teraz sprawa poprawienia amortyzacji. Ja prawdę mówiąc jestem zadowolony z zawieszenia w junaku, przecież nie jest to współczesny motocykl wyścigowy a przy osiąganych przez junaka prędkościach bardzo dobrze się on zachowuje na drodze (oczywiście przy dobrze wyremontowanych teleskopach). Junak jest stworzony do zakrętów i na wirażach nie ucieka ani przód ani tył (warunek: sprawne zawieszenie).
Ale gryzło mnie pytanie: jak można poprawić amortyzację (szczególnie przy odbiciu), a do tego nie psuć oryginalnego przedniego zawieszenia. I znalazłem wydaje się dobre rozwiązanie. Na dolnym końcu goleni jest śruba mocująca tuleję i służy ona jednocześnie jako odbój ( nie będę tłumaczył jak działa).
Trzeba dorobić nową śrubę wyposażoną w zawór zwrotny, który będzie otwierał się przy dobiciu nie tłumiąc prawie wcale (tłumienie przy dobiciu pozostaje jak w oryginale), a przy odbiciu zamknie część otworków powiększając opory przepływu oleju, więc i tłumiąc bardziej niż w oryginale. Jest jeszcze jedna zaleta takiego rozwiązania zmniejsza się skłonność przednich teleskopów do cieknięcia. Różnica polega na tym, że w oryginale w komorze A(rys1) przy odbiciu jest małe nadciśnienie, równe zresztą ciśnieniu w komorze C. Nadciśnienie jest tam z dwóch powodów, po pierwsze: przy dobiciu powietrze i olej znajdujący się w tych komorach zostały ściśnięte, po drugie: amortyzatory pracując nagrzały się i olej znajdujący się w nich. W komorze (B rys1) podczas odbicia powstaje bardzo duże ciśnienie i olej szuka drogi ucieczki. Poza dwoma otworkami w goleni ucieka także przez gwint szklanki i luz między dolną tulejką a golenią (zakładam, że simmering jest w dobrym stanie, chociaż wiadomo, że pocieknie). Jednak więcej pójdzie go tam gdzie ma łatwiej, czyli przez otworki w górnej rurze, dużo pójdzie do atmosfery przez gwint i simmering i część między dolną tuleją a dolną częścią teleskopu. Sytuację poprawia założenie górnego korka z zaworkiem odpowietrzającym tak by podczas pracy teleskopu wewnątrz panowało podciśnienie. Wiąże się to jednak z widoczną przeróbką korków (będzie widać mały otworek). Po założeniu nakrętki z zaworem (amortyzatorem) przy odbiciu w komorze A(rys2) powstaje podciśnienie. Olej z komory B płynie przez otworki w goleni i przez luz między tulejką dolną i rurą goleni. Do simmeringa dotrze znacznie mniej oleju niż w oryginalnym wariancie ze względu na większą różnicę ciśnień między komorami A i B. W komorze C podczas odbicia jest podniesione ciśnienie, które można zlikwidować (zamienić na podciśnienie) zakładając korki z zaworkami. Wszystko to, to na razie teoria. Nie długo mam nadzieje zrobić testy. Powinno wszystko działać bardzo dobrze chyba, że czegoś nie przewidziałem. Muszę jeszcze wykonać odpowiednie obliczenia i potem dopracować podczas testów.

Opis i rysunki są trochę przekoloryzowane tylko, dlatego żeby było łatwiej zrozumieć działanie całego zawieszenia.

rys 1 kliknij
niżej
rys2 kliknij
korek goleni
z odpowietrzaniem
(zaworek zwrotny)
 

Budowa przednich teleskopów w junaku w pewnym momencie jego produkcji została zmieniona (rys 4) miało to tylko chyba obtanić produkcję przez zmniejszenie ilości elementów. Bo nie zmniejszyło problemu z przeciekami. Nawet jak się dobrze przyjrzeć i przeanalizować zwiększyło problem wycieki się nasiliły. We wcześniejszych modelach tulejka prowadząca miała szeroki kołnierz (kolor pomarańczowy na rys z lewej strony), do którego dociskany był, nakrętką osłony sprężyny, (kolor zielony) simmering. Olej by uciec musiał przedostać się przez simmering , bądź między tulejką a dolną rurą teleskopu i potem po gwincie. W nowej "poprawionej" wersji olej ma prostszą drogę. Po prostu ucieka pomiędzy nakrętką osłony sprężyny a dolną rurą teleskopu (prawy rysunek). Simmering nie dociskany jest do tulejki. Sytuacje ratuje silikon. Oczywiście normalne jest że simmering nawet nowy po jakimś czasie zacznie przeciekać.

Warto zastosować tam jakieś gatunkowe uszczelnienie. Mój pomysł został wyżej opisamy.